Gry z konsoli Atari 2600 charakteryzują się swoją prostotą i archaiczną grafiką. Dla niektórych ludzi gry wydane przed 2000 roku mają tak koszmarną grafikę, że gorzej już być nie może, ale co powiecie na grę, która w całości składa się z czterech dużych pikseli i tła? Wydaje się, że coś takiego musiałoby być totalną kaszaną, która nigdy nie miała prawa powstać, ale tak się składa, że gra "Miniature Golf", którą pragnę wam opisać, prezentuje taką właśnie grafikę i wcale nie jest zła. Powiem więcej: jest świetna.
Atari 2600 to pierwsza konsola z jaką się spotkałem i czuję do niej wielki sentyment, więc nie mógłbym nie chwalić gier na nią wydanych. Oczywiście ideałów nie ma, więc i tu było sporo kiepskich gier, ale trafiały się też prawdziwe perełki, w które nie sposób nie grać. Dawniej ta konsola była moją ulubioną rozrywką. Często całymi dniami zagrywałem się w gry "Spider-Man", "Sneak'n'Peek" czy "River Raid". Ale każdy lubił sobie czasami pograć w coś odprężającego, a nie same zręcznościówki i gry akcji, gdzie liczyło sie szybkie manewrowanie joystickiem. Tak więc zagrywało się też w proste gry sportowe, m.in. "Miniature Golf". Już wtedy dostrzegałem, że tej grze czegoś brakuje, ale nie przeszkadzało mi to. Ważne było, żeby przejść kolejną planszę, aby tylko zobaczyć jak wygląda następna. Jako, że byłem jeszcze małym brzdącem to musiałem się sporo napocić, żeby ukończyć jakąkolwiek planszę.
Kiedy grę włączałem w Stelli (emulatorze tej konsoli) to nie spodziewałem się tego co mnie czekało. Wcześniej grałem sporo w różne platformówki, które może niczym nie zachwycały, ale dało się odróżnić co jest czym. Tak czy inaczej pewny byłem, że gra jest świetna i spędzę z nią mnóstwo czasu. Nie myliłem się co do tego, ale jednak zostałem zaskoczony jeśli chodzi o wykonanie samej gry. Nigdy bym się nie spodziewał czegoś takiego. To co ujrzałem przerosło moje oczekiwania: na ekranie pojawiła się zielono-żółta plansza i cztery kolorowe piksele (bardzo duże). Poczułem wtedy pewien niesmak wymieszany z fascynacją. Toż to prawdziwie trudno spotykany widok, tym bardziej, że gra nie jest aż tak bardzo stara. Rok 1979 może wydawać się sporym kawałkiem czasu, ale są gry jeszcze starsze i prezentują się zdecydowanie lepiej.
"Miniature Golf" to oczywiście zwyczajny mini golf. Gracz steruje jednym, dużym kwadratem, który symbolizuje kij golfowy. Obok niego znajduje się mniejszy, żółty kwadrat - piłeczka. Naszym celem jest odbijanie tej piłeczki tak, aby wpadła do jeszcze jednego kwadratu - dziury. Trzeba więc ustawiać odpowiednio "kij": im dalej od piłki tym mocniejsze będzie uderzenie. Oczywiście trzeba też ustawić odpowiedni kąt uderzenia, a potem wciskamy Fire i obserwujemy co się będzie działo. Operację tą powtarzamy tak długo, aż piłka wpadnie do dziury. Czasami jest to jednak utrudnione poprzez kolejne kwadraty - tym razem czerwone - które to latają od jednej ściany do drugiej i odbijają piłkę, jeśli ją dosięgną. Często też utrudnia wszystko budowa poziomów, ale o tym nieco później.
|
Wspominałem już, że grafika jest koszmarna. Jeśli ktoś nie ma wyobraźni to nie będzie wiedział co jest czym. Jest jednak pewien plus takiego wykonania gry: klimat. Osobiście nie lubię golfa, ani mini golfa, ale jeśli gra wygląda tak jak ta to aż trudno oderwać gały od monitora. Może i tylko ja tak mam, ale nie wyobrażam sobie grania w to z inną oprawą. Niestety sporo do życzenia zostawiają animacje, a właściwie ich brak. Z jednej strony nie wiem jak można byłoby zrobić animowane pojedyncze piksele, ale z drugiej gra prosi się o jakiekolwiek animowane obiekty. Całość wygląda słabo jeśli chodzi o ruch tych wszystkich pikseli. Piłka toczy się bardzo wolno i skokowo. Nie jest to może wielka wada, ale jednak po pewnym czasie zaczyna to dosyć mocno denerwować. Nieciekawie też się prezentuje strona dźwiękowa, gdyż cały czas towarzyszy nam głucha cisza, więc trzeba sobie umilić grę włączając jakąś muzykę w Winampie.
Poziomy poza tymi ogromnymi pikselami składają się jeszcze z żółtych murków i zielonego tła. Kilka pierwszych plansz posiada małą ilość murów i trafienie w nich piłeczki do dziury nie stanowi większego problemu. Później natomiast trafiamy do prawdziwych labiryntów, gdzie celne trafianie wymaga perfekcyjnego manewrowania joystickiem. Gra mimo to nie jest trudna. Tak czy inaczej jest dość długa, bo grałem kilka godzin i nie udało mi się jej skonczyć. Nie wiem ile dokładnie jest tu poziomów, ale zapewniam, że sporo. Tylko czy gra nie jest nudna? Tu miałem spory problem, żeby odpowiedzieć na to pytanie, bo rzeczywiście ciągłe odbijanie tej samej piłki i obserwowanie tych samych grafik może być nudne. Gra nie jest więc dla wszystkich. Osoby, które wcześniej nie grały w tego typu gry mogą się zanudzić na śmierć. Do gry trzeba się jednak zmuszać przez pierwszych kilka minut, a później dopiero zaczynamy czerpać z niej przyjemność. Świetnie tu działa zasada "jeszcze tylko ten jeden poziom, żeby zobaczyć następny". Gra jest pod tym względem wspaniała.
No i jakoś doszliśmy do ostatniego akapitu recenzji. Miałem pewne problemy z napisaniem tego tekstu, gdyż na temat takich gier wystarczyloby napisanie 2-3 zdania i każdy wiedziałby o co chodzi, ale z mojego redaktorskiego obowiązku musiałem się trochę napracować i wycisnąć z gry jak najwięcej. Tak czy inaczej "Miniature Golf" to gra bardzo dobra. Można się tu przyczepić do tej niedopracowanej grafiki, ale i tak da się czerpać przyjemność z wprawiania w ruch tych pikseli. Warto się z nią zapoznać, ponieważ jest o już jeden z zabytków gier komputerowych. Gra dostaje ode mnie ocenę 8 z mocnym plusem. Myślę, że dość sprawiedliwie oceniłem tą produkcję, ale nie każdy musi się ze mną zgadzać. Gdyby nie ta oprawa to "Miniature Golf" dostałby ode mnie nawet 9 z plusem.
Ocena: 8+/10
| Plusy: |
Minusy: |
|
+ prostota wykonania + wciąga |
- grafika |
Suri
|